Rozdział 2
Weszłam do szatni, przebrałam się i wyszłam w kierunku zastępstw i okazało się ,że nie mam NIEMIECKIEGO !! Kocham ten dzień! Gdy już się uspokoiłam poszłam w kierunku sali gdzie mam sztukę.
Tam oczywiście były największe plotkary jakie mogły się przytrafić w życiu -Klara, Wiolka i Ewka . Przeszłam obok nich i zaczęłam słuchać muzyki , oczywiście po kryjomu ,bo zakaz jest w szkole noszenia telefonów mp4... itd. Nie wiem w ogóle kto wymyślił ten idiotyczny zakaz, bo co niby mamy robić na lekcjach np. chemii? Mamy się uczyć? Absurd! My piszemy smsy, robimy zdjęcia i oczywiście gadamy. Ja akurat na chemii siedzę z kujonem (Wojtkiem) i idiotą Jaśkiem który tylko wymusza wszystko od Wojtka...
Gdy tak słuchałam muzyki , w moim kierunku szedł Przemek, Piotrek i Arek którego nienawidziłam.Niby się na nich nie patrzyłam ale zatrzymali się obok mnie.
-Siemka Zośka!- Krzyknął Arek.-Tak dawno Ci nie dokuczałem że muszę ...
-Arek zapomniałeś po co przyszliśmy?- Powiedział do niego Przemek.-Masz być miły.
-No dobra stary wyluzuj.-Bąknął do niego Arek.
- Hej po co przyszliście do mnie? -Zdziwiłam się trochę.
-Przyszliśmy zaprosić Ciebie i twoją znajomą Asię na pizze z okazji moich urodzin. Przyjdziesz?- powiedział Piotr.
-Ok ale kiedy i gdzie? -Zszokowana swoją pewnością że pójdę spytałam się.
-W czwartek o 20:30. Pasuje?-Odpowiedział mi Przemek.
-Możliwe że wpadniemy z Asią.
-No ja myślę.-Powiedział Piotrek.
-Dobra jak nie pasuje ci to...
-Arek!! -Krzyknęłam na niego-Odwal się w końcu ode mnie bo naprawdę możesz pożałować że mi dokuczasz. A może chcesz się bić co?
-Ok powiedz tylko kiedy?
-Dzisiaj po lekcjach.
-Przestańcie macie się nie bić jasne?-Powiedział nam Piotrek. Gdyby nie on , pewnie już bym się lała z Arkiem.
-No dobra już się uspokoiłam.
-No dobra to na razie.Cześć!-Krzyknął Piotrek i już go nie było z Arkiem którego wziął ode mnie.
-Zosiu możemy pogadać?-Powiedział cicho Przemek do mnie który zostawił kumpli.
-Jasne. Co jest?
-Ale nie tu i teraz.Może po lekcjach.Ok? Ile masz lekcji?
-Mam dzisiaj 7.-Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
I nagle zadzwonił dzwonek, który zniszczył wszystko.
-To na razie Zosiu! - Krzyknął do mnie Przemek który biegł na wf.
Zadowolona z siebie i radosna weszłam do klasy na sztukę którą uwielbiałam, ponieważ kochałam szkicować.A Wojtek nic nie umiał więc siedział ze mną i mu ciągle pomagałam.
Gdy skończyłam te cholerne 7 lekcji szybko weszłam do szatni by ominąć tłok, który będzie zaraz. Ubrałam buty wzięłam kurtkę i wyszłam . Gdy wyszłam ze szkoły czekał na mnie Przemek.CHOLERA!
Zapomniałam z tego wszystkiego o nim. Szybko wysyłam mamie smsa że wrócę trochę później i podchodzę do Przemka.
-Hej a już myślałem że zapomniałaś.
-No coś ty ja zapomnieć? -A takie kłamstewko ;] -No to o czym chciałeś pogadać ze mną?
-Przejdźmy się. Gdzie mieszkasz?
-Pare kilometrów stąd. A co?
-Odprowadzę cię.
-A kiedy mi powiesz o co chodzi?
-W parku.
Gdy już byliśmy w parku w samotności spytałam się w końcu niego:
-No dobra Przemek,o czym chciałeś rozmawiać bo no wiesz jestem nie cierpliwa.
Przemek odwrócił się w moja stronę i zaczął powoli do mnie podchodzić.
-Zosiu, ja chciałem Ci powiedzieć... - Teraz był już naprawdę blisko.
Jedna z jego dłoni znalazła się na moich włosach i zaczęła się przesuwać coraz niżej do policzka i tak az do ust. Teraz gdy bylismy tak blisko siebie, mogłam spokojnie spojrzeć mu w oczy które były koloru ślicznego błękitu. Nie wiedziałam kiedy mnie delikatnie pocałował. To było takie słodkie.
-Zofio ... chciałem to zrobić, od kiedy tylko Cie poznałem.
Pocałował mnie tym razem mocniej a ja juz odpłynęłam w krainę ...czegoś tam.
Po jakiś kilku minutach przestaliśmy , gdyż zauważyliśmy jak idą przechodnie którzy zaraz będą przechodzić obok nas.
-Przemek czemu nas zaprosiliście na pizze?
-Właśnie z tego powodu co ci powiedziałem.
-A Asia?
-No pomyśl po co ją zaprosił Piotrek?
-No to będzie fajnie.
-Odprowadzić Cię do samego domu?
-Jeśli masz taką ochotę..
-Oczywiście.-I pocałował mnie.
Oto moje dzieło ;]
słit
OdpowiedzUsuń