Rozdział 3
Gdy już przyszłam do domu i zamknęłam się w pokoju, położyłam się na łóżko jak nigdy w życiu szczęśliwa. Kurde! Zapomniałam o Aśce która nie wie, że pizza jest w czwartek a nie dzisiaj we wtorek.Dzwonię do niej i mówię:
-Jezu Aśka nie uwierzysz mi !
-Co się stało?
-Pizza jest w czwartek i ...
-No co?!
-Zostałyśmy zaproszone na nią o 20:30!!
-Kitujesz?
-No nie, mówię Ci. A i jeszcze jedna sprawa ale już nie przez telefon, spotkajmy się na lodach ja stawiam.
-Ok, już się zbieram.
-No to pa.
-No pa.
Byłam już taka szczęśliwa nic mi nie mogło zepsuć dnia. Wyszłam po cichu i krzyknęłam tylko rodzicom że wychodzę na lody z Asią.Gdy wyszłam, już czekała na mnie przed domem i poszłyśmy.
-Zośka co ty taka jesteś szczęśliwa ? -Zdziwiona spytała się
-Chodzę z Przemkiem!-Radosna powiedziałam jej.
-Jezu od kiedy?!
-Po szkole mnie odprowadził do domu a w parku ...Pocałował mnie i mi powiedział, że od kiedy tylko mnie poznał , chciał to mi powiedzieć.
-To super, gratuluję!
-Dzięki. A i jeszcze coś, Piotrek się zabujał w tobie .
-Nie mów.Ale super!
-Też się cieszę.
Po zjedzeniu lodów, poszłyśmy na spacer do parku, gdzie spotkałyśmy kujona i jego ekipę. Od razu wiedziałyśmy że będą nas zaczepiać, więc ich ominęłyśmy idąc inną ścieżką. Odprowadziłam ją do domu i wróciłam do domu , gdzie od razu poszłam do pokoju.
Następnego dnia wstałam i nagle zakręciło mi się w głowie.Myślałam że to normalne. I w pewnym momencie gdy już przestało mi się kręcić, dostałam smsa:
,, Hej kochana,może przyjdę dzisiaj po Ciebie i pójdziemy razem do szkoły co ty na to?Odpisz mi jak najszybciej.''
Od razu mu odpisałam że chętnie z nim pójdę do szkoły bo mam do niej niedaleko. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i zadzwonił dzwonek do domu.Wiedziałam że to Przemek ale że aż tak szybko?
-Hej skarbie jak minęła noc?-I pocałował mnie.
-A dobrze a tobie?
-Źle, bo nie było Ciebie.
-No dobra chodź już do szkoły, bo się spóźnimy.
Szliśmy za rękę aż do szkoły.Nagle mnie puścił i powiedział:
-Zosiu,możemy nikomu nie mówić o tym że jesteśmy parą?
-Ale czemu?
-Jeszcze nie, zrozum.
-No dobrze .
I poszliśmy do szkoły oddzielnie . Ja musiałam wpaść do Aśki, ponieważ nie chciałam by komuś o tym mówiła.
-Hej jak tam...
-Ciiiiiiii nie gadaj tego głośno bo jeszcze ktoś usłyszy.-Powiedziałam Aśce.
-No ok. W co się będziesz ubierała na pizze?
-Nie wiem. Pewnie jakąś sukienkę mini a ty?
-Rurki kolorowe i tunikę.
-Faaajnie.
-Hehe co masz pierwsze?
Nagle poczułam że zaraz zemdleję i upadnę ale Aśka mi pomogła i tego nie zrobiłam.
-Zośka...Co to było??
-Sama nie wiem. Rano też tak się poczułam. Pewnie chwilowe, przejdzie mi.
-No mam taką nadzieję.
-Dobra lecę na lekcję . Pa jak by co to na przerwach się spotykamy.
-No Pa.
I poszłam do głupiej szkoły, której nie cierpiałam z powodu ludzi którzy tam przebywali. Po lekcjach, gdy wyszłam ze szkoły czekał już Przemek na mnie.
-Hej piękna, jak tam lekcje?
-Nie pytaj, okropnie.
-Mam propozycje.Chodź do mnie mam wolną chatę.
-Naprawdę? Chętnie pójdę do Ciebie. -Odpowiedziałam radosna.
-Tylko ostrzegam mogę się nie pohamować...
-Nie mam pojęcia o czym mówisz- I się lekko uśmiechnęlam -A daleko stąd mieszkasz?
-Blisko na szczęście.
-Ok. -I poszliśmy za rękę aż do jego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz