czwartek, 2 sierpnia 2012

,,Śmierć jest jedną,wielką niewiadomą" Rozdział 7

  I znów w tym samym łóżku, tym samym pokoju i znowu sama. Nie chcę już żyć, chcę umrzeć, nie obchodzi mnie życie. NIENAWIDZĘ GO!!! Jak mogło to się stać, przecież nic mi nigdy nie było.
Zobaczyłam nowe kwiaty, były to róże. Kochałam te kwiaty za to  jakie są . Mają kolce które  są ostre, ale gdy znikną, stają się bezbronne i niewinne.
 Te róże były od Przemka , który był tutaj a ja go nawet nie widziałam. Znów zostawił tylko liścik w którym było napisane:
  Hej piękności moje, byłem tutaj u Ciebie, ale pielęgniarka nie pozwoliła  zbyt długo przebywać z Tobą. Zostawiłem Ci róże, gdyż słyszałem że uwielbiasz je. Wracaj do zdrowia kochanie.
                                                                                                       Kocham Cię 
                                                                                                                         Przemek
Jaki on jest słodki. Mam przynajmniej osobę, która mnie kocha i chce być ze mną.Bardzo się cieszę z tego powodu, że chociaż jedna osoba będzie za mną tęsknić.Muszę mu to powiedzieć , że jestem chora. Bałam się jego reakcji , czy ucieknie i mnie zostawi , czy też będzie ze mną do ... do końca. Ciekawe ile mi jeszcze zostało. Chciała bym spełnić, może drobnostkę swoich marzeń. Zwiedzić Chiny , Hiszpanię , Francję (w której już byłam, ale było tam cudownie) , mieć jakieś domowe zwierzątko (gdyż moja mama nigdy w życiu nie będzie chciała zmienić tego zdania)  i tak dalej i tak dalej... Ale może się uda, mam taką nadzieję. Ciekawe, czy rodzice już wiedzą o mojej chorobie czy nie. I czy szkoła się dowie, czy też nie. O czym ja teraz myślę?!?! Powinnam jakiś testament pisać albo coś. Hmmmm, dobry pomysł. Kartki leżały jakieś na stole razem z długopisem , więc wzięłam je od razu i zaczęłam pisać...Ale jak to się zaczyna?? Dobra zrobię po swojemu jak nie będzie pasowało komuś , to się zmieni.

                                                                    Testament Alicji Gidzińskiej 
    Moje wszystkie oszczędności jakie uzbierałam w swym marnym życiu, przeznaczam dla dzieci z domu dziecka.
 Mój telefon razem z mp4 przeznaczam dla Dominiki M. (gdyż jej obiecałam),  
Moje ubrania które nosiłam oddać komuś ( bo jestem uczciwa).
Meble w moim pokoju, można sprzedać , a jeśli nie to zostawić.
Bardzo bym chciała wszystkim podziękować , za to że się mną opiekowali , lub byli moimi przyjaciółmi/znajomymi.


 I dobra jakoś napisałam najgorsze co mogło być, chociaż było to proste.Zobaczyłam za szybą moją mamę, która rozmawiała z lekarzem. Wyglądała jakoś inaczej niż zwykle , była smutna i to bardzo. Nie widziałam ją w takim stanie nigdy. Weszła do pokoju ze łzami w oczach , a ja schowałam ,,testament'' pod gazety które leżały na stoliku.
-Mama!
-Alusiu... wiem co Ci jest już. Czemu nie powiedziałaś tego wcześniej?
- Mówiłam Ci już. Myślałam że to  normalne od słońca.
-Dobrze, już dobrze.Nie martw się nic się nie stało. Musisz z tego wyjść, nie pozwolę ci...umrzeć-powiedziała to słowo z taką nienawiścią, że aż się przestraszyłam.
-Mamo...Wiesz ile mi zostało jeszcze?
-Tak. Mówili mi że z jakieś 3 miesiące najwięcej.
-Aż tak mało?
-Przykro mi kochanie.Tak mało Ci poświęcałam czasu z tatą że aż zapomnieliśmy o Tobie.
-Mamo to nie wasza wina przecież że mam nowotworu przez was.
-Ale za mało czasu z Tobą spędzaliśmy, nie wybaczę sobie tego.
-Mamo, przestań tak mówić.Czy każdy wie co mi się stało?
-Nie wiem córeczko, raczej nie.
-A szkoła?
-A dzwoniła dyrektorka i pytała o twój stan zdrowia i co Ci jest, ale nie odpowiedziałam jej bo sama też nie wiedziałam.
-Aha i nie mów jej w najbliższym czasie, nie chce żeby cała szkoła wiedziała co mi jest. Dobrze?
-Jeśli tak chcesz to dobrze, twoja decyzja.
-Dziękuję że mnie słuchasz.
W tym momencie weszła pielęgniarka i kazała mojej mamie, opuścić już ,,mój pokój'' gdyż muszę odpoczywać jak najwięcej.Mama pocałowała mnie w czoło i pożegnała się  ze mną.Ja za radą pielęgniarki, poszłam spać, chociaż to nie było takie proste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz