niedziela, 15 kwietnia 2012

,,Śmierć jest jedną,wielką niewiadomą" Rozdział 4

 Stanęliśmy przed  jego domem,który był ogromny i piękny. Miał mnóstwo okien i z pięć balkonów.
-Jezu nie wiedziałam że jesteś taki bogaty.
-Nie lubię się chwalić zbytnio.
-Aha.
Weszliśmy do holu oczywiście pięknego, tak jak cała reszta.
-Nie ma nikogo w domu, więc jesteśmy tylko sami..-I znów na mnie spojrzał tym swoim uwodzicielskim spojrzeniem, na którego nie mogłam się powstrzymać i musiałam go pocałować i trwało to ok 4 minut . Potem oprowadził mnie po całym domu a  było tego trochę sporo. Z jakieś 10 pokoi na dole i  na górze. Gdy pokazał mi swoją sypialnie a ja oczywiście wsłuchałam się w jego głos, nagle zamknął drzwi na klucz i schował go.
-Co ty robisz?
-A jak ci się zdaje?
-Ale...
-Nie skrzywdzę Cię, tylko chce spróbować.-I rzucił mnie na łóżko i zaczął całować tak namiętnie, że nie protestowałam. Dał ręce pod moja bluzkę i dotykał delikatnie i powoli. Nie opierałam mu się, gdyż podobało mi się. Nagle obydwoje słyszymy, jak ktoś otworzył drzwi do domu  i mówi:
-To my wróciliśmy wcześniej!
 Przemek szybko zszedł ze mnie i szybko otworzył drzwi od swojego pokoju . Ja wstałam i się spytałam:
-Co jest?
-Moi rodzice wrócili trochę wcześniej.Musimy zejść na dół i Cię przedstawić.
-What!?
-Bądź miła i... Wybacz mi. Proszę.
-No dobra , postaram się być miła.
 I zeszliśmy na dół ,gdzie byli rodzice Przemka. Trochę się bałam, bo co mogą powiedzieć o mnie tutaj?
 -Jak tam w szkole Prze....-Zacięła się jego mama.
-Mamo, tato to jest moja dziewczyna Alicja.
-Dzień dobry, bardzo miło państwa poznać.-Ledwo powstrzymałam się od jęknięcia.
-Dzień dobry Alicjo. Widziałaś nasz cały dom?-Spytał się ojciec.
-Tak i jest on bardzo piękny.
-Dobra, to my idziemy się przejść z Alicją.
-Ok ,pa.-Powiedzieli naraz rodzice.
 -Do widzenia państwu.
 I wyszliśmy z jego domu na drogę a Przemek i ja zaczęliśmy się śmiać.Po jakiś 5 minutach przestaliśmy ,bo musi być powaga.Przemek mnie wziął za rękę i poszliśmy tam gdzie by nie było ludzi. Poszliśmy więc do lasu  bo tam nigdy nie ma nikogo.
-Alu.. Przepraszam za rodziców. To się rzadko będzie zdarzać.
-Nie przepraszaj mnie za taką drobnostkę.-I pocałowaliśmy się.
Odprowadził mnie do domu i pocałował mnie w policzek na pożegnanie.
-Przyjdę po Ciebie jutro.I nie zapomnij o jutrzejszej pizzy.Pa.
-No ok.Pa -I weszłam do domu jak najciszej żeby mama mnie nie złapała i poszłam do swojego pokoju, odrobić lekcje.